uzdrowienie

powiązane treści:

  1. Życie Duchowe • JESIEŃ 64/2010

    Między skrupułami a cynizmem
    Jesienny numer kwartalnika „Życie Duchowe” poświęcony jest tematowi „Między skrupułami a cynizmem”. „Skrupuły to poważny problem psychologiczno-duchowy. Zwykłe codzienne potknięcia i słabości dla skrupulanta bywają bowiem powodem lęku, dużego poczucia winy i psychicznej tortury” – pisze we wstępie do numeru Dariusz Kowalczyk SJ.
  2. Tam, gdzie wzmogła się krzywda

    Głębokie doświadczenie krzywdy można porównać do infekcji grypowej - wyleczona do końca bywa niegroźna. Zlekceważona ujawnia się po pewnym czasie w ciężkich powikłaniach. Różne krzywdy, których doświadczamy, na ogół nie są aż tak groźne, jak moglibyśmy sądzić. I choć zwykle boleśnie się je odczuwa, to jednak leczone nie mają destrukcyjnego wpływu na nasze życie.
  3. Gdy Kościół zaczął przepraszać ludzi

    Żadne słowa nie są w stanie cofnąć historii ani tego, co się stało, uczynić niebyłym. Jednak Kościół, piętnując z profetyczną odwagą nieprawości współczesnego świata, musiał wreszcie podjąć rozrachunek także z własną przeszłością po to, by wzmocnić swoją wiarygodność. Poznanie prawdy, także najtrudniejszej, wyzwala, a zapominanie zniewala.
  4. Życie Duchowe • ZIMA 61/2010

    Krzywda i przebaczenie
    Zapewne każdy z nas w jakiejś formie czuł lub czuje się skrzywdzony i każdy potrzebował bądź potrzebuje wewnętrznego uzdrowienia z poczucia krzywdy. Próbą odpowiedzi na pytanie, jak owo uzdrowienie osiągać, są artykuły zamieszczone w zimowym numerze kwartalnika „Życie Duchowe” poświęconym „Krzywdzie i przebaczeniu”.
  5. Życie Duchowe • JESIEŃ 52/2007

    Zranieni i uzdrowieni w konfesjonale
    Jesienny numer kwartalnika „Życie Duchowe” poświęcony jest zranieniom i uzdrowieniom w konfesjonale. W numerze m.in. artykuł Józefa Augustyna SJ pt. "Konflikt w konfesjonale", w którym autor odpowiada na pytanie, co robić, kiedy w czasie spowiedzi poczujemy się głęboko dotknięci zachowaniem i słowami kapłana.
  6. Nie być czarną błyskawicą

    Nie godzimy się na naszą przemijalność, na ból istnienia przeciekającego nam przez palce, dlatego też relegujemy chorobę, która jest jej sygnałem i wysłanniczką, poza nawias tzw. normalności, a wraz z nią i chorych. Nie chcemy, by nam przypominali o tym naszym nierozwiązanym i nierozwiązywalnym problemie. Dzieje się tak nawet w szpitalach, które przecież mają być miejscem pomocy chorym.

Strony