Słowo, obraz, czyn

Są takie filmy, które warto obejrzeć wiele razy. Choć na pozór proste i łatwe w odbiorze, są wielowarstwowe i gęste od znaczeń. Jednym z nich jest „Uczta Babette”, arcydzieło duńskiego reżysera Gabriela Axela, nagrodzone – jako pierwszy duński film – Oscarem w 1988 roku.
Etyczne i zarazem metafizyczne spojrzenie Kieślowskiego przypomina dzisiaj o aktualności norm, jakimi są Boże przykazania, o znaczeniu – dziś coraz głośniej negowanym – rodziny, o macierzyństwie i związanej z nim odpowiedzialności nie tylko za przekazanie życia, lecz także za wychowanie i stworzenie właściwych więzi między rodzicami a dziećmi.
Muzyka Chopina jest czytelnym synonimem polskości. Liszt mówił o Chopinie, że uchwycił zmysł poetycki narodu. Balzac uważał, że Chopin jest bardziej polski niż Polska. Wilhelm von Lenz twierdził, że Chopin był jedynym politycznym pianistą swego czasu, ponieważ komponował Polskę.
Bachowie byli organistami, muzykami miejskimi, kantorami. Cieszyli się renomą, zajmowali prestiżowe stanowiska nie tylko w ważnych miastach Turyngii, lecz także w Górnej i Dolnej Saksonii. Co ważne, członkowie tej muzycznej wspólnoty starannie podtrzymywali więzi rodzinne.
Jezus jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym Człowiekiem. Ikona Pantokratora z klasztoru św. Katarzyny to zapis tych prawd. Ukazuje człowieczeństwo Syna Bożego i jest doskonałym opisem tajemnicy Jezusa Chrystusa. Anonimowy autor ikony zawarł w niej – bez posługiwania się bogactwem słów – fundamentalne prawdy wiary chrześcijańskiej.
Tadeusza Różewicza spotkałem dwa razy. Pierwszy raz w Poznaniu, na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, kiedy po wieczorze autorskim nocował w naszym domu zakonnym. Drugi raz w Warszawie, pod koniec zeszłego wieku. Jest jeszcze trzecie spotkanie, tyle że nie twarzą w twarz (choć nie wiadomo). To testament poety.