Temat numeru

Religia i nauka to dwa wzajemnie nieprzekładalne języki, w których ludzie próbują opowiedzieć świat. Zważmy jednak, że stawiają sobie odmienne cele; ta pierwsza próbuje nasz świat opisać, ta druga poszukuje w nim sensu...
Ludzcy mistrzowie, czy to urzędowi, czy samozwańczy, czasem wbijają się w dumę i zasłaniają sobą Mistrza, jakim jest Jezus, do siebie raczej prowadzą, a nie do Niego.
Każdy z nas nieraz w prawdziwej potrzebie modlił się o Bożą interwencję, ale mimo szczerych wy­siłków wołał tylko: Panie, za mało! Czasami jednak Bóg jakby nie miał umiaru: okazuje się zbyt hojny i daje nam tyle, że najzwyczajniej w świecie nie wiemy, co z tym nadmiarem łaski zrobić.
Czy wobec osoby wykorzystanej seksualnie w dzieciństwie potrafimy być miłosierni? Moje obserwacje i rozmowy z pokrzywdzonymi pokazują, że zde­cydowanie zbyt często nie potrafimy.
Rozpoczęcie terapii bywa niezmiernie trudne, bo wiąże się z przyznaniem się przed światem, choć chyba głów­nie przed sobą, że „bez ciebie nie dam rady”. Ta świadomość za­zwyczaj budzi olbrzymi lęk, wstyd...
Badania nad rozwojem wiary w Boga pokazują, że o wiele trudniej jest podtrzymać wiarę w kochającego Boga niż w złego ducha. Może się to wydawać sprzeczne z intuicją, ponieważ wiara w kochającego Boga powinna dawać wsparcie i umacniać, czego nie spodziewamy się po złym duchu czy mściwym bóstwie.