Rozmowy duchowe

Ważne jest, by o misjach w Kościele mówić już najmłodszym jego członkom - dzieciom. Propagując wśród nich idee pracy na misjach, wykształca się pewną wrażliwość misyjną, pobudza do odpowiedzialności za misje. Na temat misji trzeba po prostu rozmawiać. Jeżeli tego zabraknie, misjonarz pozostanie turystą lub księdzem, który jeździ po parafiach i zbiera pieniądze.
Czy potrafimy przyznać się do Chrystusa? W Europie dziś brakuje tego donośnego przyznania się do chrześcijaństwa. Ludzi potrafiących przyznać się do Boga, do wartości, które ukazał nam Chrystus, lekceważy się i krytykuje. Europa w ten sposób deprecjonuje swoją bogatą tradycję i przekreśla korzenie, z których się wywodzi.
My, misjonarze, nie mamy zbyt wielkiej swobody działania. W krajach Afryki, w których władzę sprawują muzułmanie, prawo państwowe jednoznacznie zabrania nawracania na chrześcijaństwo. Miały miejsce takie przypadki, że misjonarza podejrzanego o to wydalano z kraju. Misja w kraju muzułmańskim ma więc swoją specyficzną formę i składa się na nią kilka elementów.
Podstawowe pytanie w temacie depresji brzmi: "Jak uniknąć depresji?". Byłoby pięknie, gdybyśmy mogli na początku naszego życia zdecydować: "Nie będę wpadał w depresję", ale tak się nie da. A jeśli nawet ja jej uniknę, to być może nie poradzą sobie z nią moi bliscy. Rodzi się więc pytanie, jak wychowywać dzieci, by nie wpadały w depresję.
We wszystkich naszych internatach, sierocińcach i szkołach wszystko, co możemy dać, to starać się te dzieci przyjąć jako nasze. Jest to często dość trudne, bo dziecko zranione, w pewnym sensie odepchnięte od rodziny, na pewno nie zbliży się do nas szybko. Nierzadko trzeba długiego czasu, a czasem droga szukania kontaktu jest bardzo prosta. Nieraz wystarczy tylko uśmiech i dziecko czuje, że ktoś je kocha.
Książka Sołżenicyna nie może być uznana za byle dziełko historyczne, które można postawić na półce. Jest ostrzeżeniem nie do zapomnienia. Podobna sytuacja może zaistnieć każdego dnia w każdym zakątku ziemi. Wszelka myśl o zmuszaniu ludzi siłą do szczęścia, wszelka myśl o ulepszaniu ich przez nakaz, knut i strach prowadzi do takich skutków, jakie opisał Sołżenicyn.