Świadectwa

Człowiek przez doświadczane cierpienie nabywa większej dojrzałości i zaczyna dostrzegać, że życie jest darem. A kiedy ów dar stopniowo traci, tym bardziej go ceni. Oczywiście nie jest łatwo być zadowolonym ze stale degradującego się życia, w sytuacji, gdy postępująca choroba na przykład unieruchamia nogi, ręce, gdy zaczyna się mieć kłopoty z oddychaniem czy mówieniem.
Pochodzę ze Słowacji. Należę do Zgromadzenia Misyjnego Służebnic Ducha Świętego, czyli werbistek. Już dwanaście lat pracuję na Syberii. Wraz z dwiema siostrami z Polski przybyłam do Irkucka w 2000 roku. To właśnie w Irkucku, w Syberii Wschodniej, pracowałam najpierw, a od 2006 roku jestem w Kemerowie, w Kuźnieckim Zagłębiu Węglowym.
Od dwudziestu siedmiu lat należę do Zgromadzenia Zakonnego Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo, uznawanego za wspólnotę życia apostolskiego. Obecnie pracuję jako asystentka duszpasterska w brneńskich szpitalach. W swoim świadectwie chciałabym opisać, w jaki sposób przeżywałam syndrom wypalenia oraz proces uzdrawiania.
Z Ćwiczeniami duchownymi spotkałam się osobiście w końcu 1992 roku, niedługo po mianowaniu mnie prezesem NBP. Mimo że wcześniej odprawiałam różnego rodzaju rekolekcje, to jednak pierwszy tydzień Ćwiczeń okazał się całkowicie inny od moich dotychczasowych doświadczeń. Ta inność była przede wszystkim związana z milczeniem, z wyciszeniem wszelkich zewnętrznych bodźców w trakcie rekolekcji.
Po trzynastu latach od dyplomu stanęłam pod krzyżem Chrystusa tyłem do publiczności, rozpoczynając premierę swojego pierwszego w życiu monodramu według "Dziejów duszy" św. Teresy od Dzieciątka Jezus pt. Zamieszkać z Tobą. I stał się cud. Jasno i wyraźnie usłyszałam w duszy tę upragnioną alternatywę dla tamtego nieznośnego "teraz ja": "Panie jestem Twoim narzędziem. Pozwól mi z Tobą wzlecieć!".